- 7 months ago
Category
🎥
Short filmTranscript
00:00:00KONIEC
00:00:30KONIEC
00:01:00KONIEC
00:01:30KONIEC
00:02:00KONIEC
00:02:30KONIEC
00:02:36KONIEC
00:02:38KONIEC
00:02:40KONIEC
00:02:42KONIEC
00:02:44KONIEC
00:02:45Ty w kółko Goluna, jak jedziesz?
00:02:47Widzisz wszystko przez ciebie.
00:02:48Daj się pocałować.
00:02:50Tylko raz w ramionko.
00:02:53Czekaj, porachujemy się, jak staniesz?
00:02:55A to ja nie stanę.
00:02:57A to ja nie stanę.
00:02:59Nie?
00:03:01Stefan, przesunij.
00:03:03Raz tylko pocałuję i jedziemy.
00:03:05Ja znam ten raz.
00:03:07No.
00:03:09Nie teraz. Zobaczmy.
00:03:11Dobra.
00:03:23Patrz. Co ten?
00:03:25Jak on chce skakać?
00:03:27Prędzej, prędzej!
00:03:31Co robisz?
00:03:33Człowieku!
00:03:35Co robisz?
00:03:37Nie skasz!
00:03:39Człowieku, nie!
00:03:41O Jezu!
00:03:55Jezus Maria! Co z jego twarzą?
00:03:57Stefan, co z jego twarzą?
00:03:59Żyje jeszcze!
00:04:01Trzeba z nim prędko do szpitala!
00:04:03Ale jak?
00:04:05A może?
00:04:07Leź do tej chaty!
00:04:11To pewnie do nich!
00:04:13Tu wyskakiwał!
00:04:15KONIEC
00:04:17KONIEC
00:04:19KONIEC
00:04:21KONIEC
00:04:23KONIEC
00:04:25Matko! Miał ktoś do was przyjechać!
00:04:27Jestem sami uśka.
00:04:31Ale... może chodźcie?
00:04:33Naprawdę nie.
00:04:35Do mnie?
00:04:41Do mnie?
00:04:51Do mnie?
00:04:55Więcej to my już sami nie wiemy.
00:04:57Pusto tam było.
00:04:59Tylko ta jedna chałupa.
00:05:01No chyba nie miał do czego się spieszyć.
00:05:05Tak, właśnie.
00:05:09Niby racja.
00:05:11No, zobaczymy.
00:05:13Może od niego samego czegoś się dowiemy.
00:05:19Od niego to się już na pewno niczego więcej nie dowiecie.
00:05:21Jak to?
00:05:23Nie udało się?
00:05:25A co wy myślicie, że ja jestem cudotwórca?
00:05:29Cała twarz strzaskana.
00:05:31Przecież ten człowiek wcale nie miał oblowy. Rozumiecie?
00:05:35Nic więcej nie było?
00:05:37Obywatelu władzą.
00:05:39Przy ludziach przecież zdejmowałem.
00:05:41Doktor Knyszyn widział.
00:05:43Zresztą ja nie z tych.
00:05:45Żebym miał coś...
00:05:47A dokumenty, portfel?
00:05:49Akurat portfel.
00:05:51Kiedy on nawet marynarki nie miał.
00:05:53Jak to nie miał?
00:05:55A no koszula, spodnie.
00:05:57Alto, buty.
00:05:59A marynarki nie ma.
00:06:01Nonsense.
00:06:05Taki plaszczy marynarki bym nie miał.
00:06:07A może on wiecie towarzyszu.
00:06:09Zjął marynarkę, żeby się nie pomiała.
00:06:11Potem obudził się.
00:06:13Patrzy się, że przejechał swoją stację.
00:06:15I dawaj skakać.
00:06:17A marynarka pojechała dalej.
00:06:19A nawet jak pojechała, to już ją ktoś.
00:06:21A szkoda.
00:06:23Bo teraz to już żaden diabeł tej sprawy nie rozgryzie.
00:06:27I gadacie.
00:06:29A no zobaczycie. Guzik z tego będzie.
00:06:31A od niego i tak pan się nic nie dowie.
00:06:35A on mnie po co?
00:06:37I włos ma swój cień.
00:06:41A co dopiero człowiek?
00:06:43Poszukasz cienia i po cieniu faceta rozeznasz.
00:06:47Nie zawsze.
00:06:49Jak to?
00:06:51Od poprostu powiadam, że nie zawsze.
00:06:55To znaczy, że nie mam racji?
00:06:57Nie wiecie, rację to wy macie.
00:07:01Ale to nie jest racja na każdy wypadek.
00:07:05Z tymi zabitymi bywają nie wichowa miglówki.
00:07:09To w medycynie, ale nie u nas.
00:07:11Trochę czasu, a każdą rozwiążę.
00:07:13A ja bym wam dał tylko jedno.
00:07:15Już trzynaście lat po wszystkim, a sprawa została niejasna.
00:07:21Obo nie trafiła na zawodowca.
00:07:23Ja także nie zawsze byłem lekarzem.
00:07:27Nie, to nie to doktorze.
00:07:29Do tych spraw trzeba fachowca i to z nosem.
00:07:33A w mojej, choćbyście mieli trąbę jak słoń,
00:07:37też by nic nie pomogło.
00:07:39No, zobaczylibyśmy.
00:07:43A byliście w Warszawie w czasie okupacji?
00:07:47Nie.
00:07:49No to tak nie mówcie.
00:07:51Bo ta zagadkowa historia zdarzyła się właśnie wtedy.
00:07:55W 1943.
00:07:57W tym czasie moja sekcja Gwardii Ludowej melinowała się w jednym takim niedużym warsztacie mechanicznym na Pradze.
00:08:11Miejsce było wygodne, bo od ulicy było daleko i mogliśmy się schodzić o każdej porze, a nikt nawet nie spojrzał.
00:08:31Kto nas mógł odróżnić od normalnych klientów.
00:08:37W tym warsztacie przechowywaliśmy wszystko.
00:08:39Broń, gazetki, instrukcje.
00:08:41Obmyślaliśmy akcje.
00:08:43Jednym słowem punkt był naprawdę wymarzony i bezpieczny.
00:08:49A właścicielem tego zakładu był niejaki Pan Biskupik.
00:08:53Panie Biskupik, jak matkę kocham, czyś Pan sumienie na targu sprzedał. Miało być na wczoraj.
00:08:58Kiedyżem grypę złapał.
00:08:59Czwarty dzień trzymasz Pan te wentyle.
00:09:01W kaloryferach palić przez Pana nie mogę.
00:09:03Zimno w całym domu, że w nosie zamarza.
00:09:05No przecież wiosna.
00:09:06Ale zimna.
00:09:07To ja Panu ja się rozgrzeję.
00:09:09Ech, tam i tak ciepło.
00:09:11A co z tymi wentylami?
00:09:12Są gotowe.
00:09:13Wejdź Pan na nastolek i sięgnij na półkę.
00:09:15Są skrzynce.
00:09:23Ktoś wyjdzie.
00:09:49Dzień dobry.
00:09:51Dzień dobry.
00:09:53A względem rachunku, to ja jeszcze wpadnę do pana.
00:10:03Ale proszę, proszę, tak jak powiedziałem, zawsze i o każdej porze. Już się wynoszę.
00:10:07A właśnie mamy dzisiaj...
00:10:08Znaczy ja się pytam, a mnie to po co?
00:10:10Ja się nigdy o nic nie pytam.
00:10:12I to mnie i wie.
00:10:14Ten lepiej śpi.
00:10:16Dzień dobry.
00:10:17Starwusik.
00:10:18Szanowani.
00:10:19Dzień dobry.
00:10:21Do naprawy.
00:10:23Do naprawy jak do naprawy.
00:10:25Ale zostaw pan, może zrobił mi jakiś interes.
00:10:27No to ja panu nie przeszkadzam. Do widzenia.
00:10:43Ty.
00:10:46Bez czym ty przychodzisz do warsztatu mechanicznego?
00:10:49Nie elektryk, w razie czego kto ci uwierzył.
00:10:51E tam.
00:10:52Ale jak chcesz na drugi raz zajadę parowozem.
00:10:55A to obejrzyj.
00:10:57Niewąski elektrolux.
00:10:59Sprzed drzwi podpędzlowałem jedne Niemce.
00:11:01Popknę biskupikowi, a grozik nigdy nie zaszkodzi.
00:11:03A ty przestań gadać.
00:11:05Dobrze, że jesteś.
00:11:07Musimy się śpieszyć.
00:11:09Nie wiem, czy gra warta świecki. Po co?
00:11:11A nie marudź, za godzinę przywiozą pieniądze.
00:11:13A niech to szlak trafi.
00:11:15Rozumiem narażać się za coś porządnego.
00:11:17Każesz ludzi odbijać z więzienia ani mrubny.
00:11:19Ale dla pieniędzy?
00:11:21A z nieba nam nie spadną.
00:11:23A na technikę i broń potrzebujemy.
00:11:25A zresztą gwardia się rozrasta, sam wiesz.
00:11:27Tak, ale ja nie chciałbym wydać forsy.
00:11:29Nie wszystko pójdzie gładko.
00:11:31Uliczka spokojna.
00:11:33Patrulę daleko sam sprawdziłem.
00:11:35A posterunki.
00:11:37No co chcesz? Okupacja.
00:11:39Ciebulka też ma bro.
00:11:41Też się trzęsiecie nad tym volksdeutschem.
00:11:43A to jak man nakaża, tylko łyżeczko brać i do buzi.
00:11:45Ciebulka też ma bro.
00:11:47Też się trzęsiecie nad tym volksdeutschem.
00:11:49A to jak man nakaża, tylko łyżeczko brać i do buzi.
00:11:51Ciebulka też ma bro.
00:11:53Też się trzęsiecie nad tym volksdeutschem.
00:11:55A tylko łyżeczko brać i do buzi.
00:11:57Uważaj, żebyś sobie nogi nie przestrzelił.
00:11:59Nie takie, livorwery widziałem.
00:12:01Chcecie?
00:12:03Sam jeden pójdę, zarąbię cebulkę i forse przyniosę.
00:12:05Teh, livorwer.
00:12:07Nie gadaj tyle.
00:12:09Nie byłeś jeszcze na akcji.
00:12:11Sprawdziłeś? Tak.
00:12:13Nie zatnie się? Eee. Czekaj.
00:12:17Znowu zapomniałeś.
00:12:19Uraju, masz tam coś, daj przekąsić.
00:12:21To nie teraz.
00:12:23Na akcję zawsze lepiej z pustym żołądkiem.
00:12:27Mędrzec się znalazł, medyk.
00:12:29Panie Knyszyn.
00:12:31Jak pan będzie wypuszczał swoich klientów,
00:12:33to żeby nie wychodzili na plac.
00:12:35Obstawione, łapanka.
00:12:37Dobra, panie biskupie.
00:12:39A teraz chodźmy.
00:12:41Znowu.
00:12:43Znowu.
00:12:45Znowu.
00:12:47Znowu.
00:12:49Znowu.
00:12:51Znowu.
00:12:54Znowu.
00:12:55Znowu.
00:13:07Znowu.
00:13:09Znowu.
00:13:11Znowu.
00:13:13KONIEC!
00:13:43KONIEC!
00:14:13KONIEC!
00:14:43KONIEC!
00:15:13KONIEC!
00:15:43KONIEC!
00:16:13KONIEC!
00:16:15KONIEC!
00:16:17KONIEC!
00:16:19KONIEC!
00:16:25Mnie się należy jeszcze dwie i pół dychy.
00:16:28Proszę przyjść w poniedziałek.
00:16:30No to niech pani da chociaż dychę.
00:16:32Póki orzechy nie przyjdą, nic panu nie wypłacimy.
00:16:39Jeżeli po młoniaki, to nie warto.
00:16:42Starego nie ma.
00:16:57Pan Cibulka jest?
00:17:07Panie, co pan?
00:17:08E!
00:17:09Rączki na karczek!
00:17:12Licz forse.
00:17:19Trzeba wystawić jej pochwitowanie.
00:17:21I żeby suma była nie tylko cyframi, ale i słowni.
00:17:24Przeba miła i słowni.
00:17:25Przeba miła i słowni.
00:17:54Nie w Priorzycie to.
00:17:56Przeba miła i słowni.
00:17:57Przeba miła!
00:17:58Przeba miła!
00:18:02Przeba miła!
00:18:03Przeba miła!
00:18:04Przeba miła!
00:18:05Przeba miła!
00:18:07KONIEC
00:18:37KONIEC
00:19:07NILEK
00:19:23NILEK
00:19:37Przegapiełem. Miałeś rad. Teraz mnie zaszkodzi.
00:19:47Niczego nie rozumiem. Kto nas zaskoczył?
00:19:54Gestapo? Kripo? I skąd u nich taki upór?
00:20:00Po kiego diabła chratali się z nami do upadlego?
00:20:04Na pewno jest ich więcej. Obstawili dom. Ale dlaczego nikt nie strzela?
00:20:14Przyczaini się. Z Liwarderem nie zajdę daleko. Co robić?
00:20:23I ta cisza. Ta potworna cisza.
00:20:34Człowiec.
00:20:36Człowiec.
00:20:38Człowiec.
00:20:40Człowiec.
00:20:44Dajem.
00:20:46KONIEC
00:21:16Nie wiem skąd, ale jakimś cudem zjawił się biskupik.
00:21:28Mogłoby się wydawać, że to już koniec całej sprawy.
00:21:32Ot, jedna nieszczęśliwa akcja więcej, nieprawdaż?
00:21:36Tak, ale tylko na pozór.
00:21:40Wszystko to było dziwne.
00:21:42Bo jeżeli tamci byli skripo, to dlaczego przyszli tylko we trzech?
00:21:47Dlaczego nie ściągnęli na nas żandarmerii? Dlaczego?
00:21:53Wszystko razem była to najciemniejsza sprawa, z jaką miałem do czynienia podczas okupacji.
00:21:59I dopiero w jakiś czas potem.
00:22:02Było to wtedy, kiedy powstała Armia Ludowa.
00:22:05Zrobili mnie dowódcą silnej jednostki, która składała się z naszych komunistów i z towarzyszy z RPPR-zy.
00:22:13Nasza pierwsza wspólna odprawa miała się odbyć w jednym z domów na Woli.
00:22:24Szanowny pan, w jakiej sprawie?
00:22:26Żona prosiła mnie o bieliznę z magla.
00:22:28Pan z placu Kazimierza?
00:22:30Spod siódemki.
00:22:31Są już wszyscy. Możemy zaczynać.
00:22:45Przedstawię wam po kolei towarzysz Kruczek, towarzysz Lewandowski, towarzysz Pelek, towarzysz Kowal.
00:23:07Prowadzysz.
00:23:08Prowadzysz.
00:23:37A ty... co tu robisz?
00:23:49A znowu chcesz kogoś zasypać.
00:23:54Nie możesz zasypać.
00:23:56Skąd się to wziąłeś, kanalio?
00:23:58Tym razem drzwi nie wyjdziesz.
00:24:00Co się stało?
00:24:01Zostaw.
00:24:02No, spróbuj teraz zadkać.
00:24:05Może to nie ty strzelłeś do moich chłopaków u cywórki.
00:24:09Może to nie ty zabiłeś mi dwóch towarzyszy.
00:24:13No gadaj, ścierwo!
00:24:15Ach tak, ktoś ty taki.
00:24:17Tak chcesz wykręcić.
00:24:18Towarzysze, to prowok agent gestapo.
00:24:20To ja?
00:24:21Iś!
00:24:24Puszcz mu!
00:24:27Odwierz mnie w istotę!
00:24:28On nadal się u cywórci!
00:24:29Dwóch ludzi na średni kończy!
00:24:30I mnie do wilka jego!
00:24:32Puszcz mnie tu znajdź!
00:24:33Uspokój się!
00:24:34I mnie znają!
00:24:35W partii jest do mnie odczoraj!
00:24:36Odwierz mnie nie broni!
00:24:37To patrz!
00:24:38No przecież kłyszyn jest nas!
00:24:40Do cywórki poszedł, znasz się, bo rozkaże.
00:24:43Kołuszczaka myśmy wyslali.
00:24:45Akcję cywórki znamy.
00:24:47Robił ją nasz towarzysz.
00:24:48Trochę na własną rękę, ale podejrzeń żadnych tu być nie może.
00:24:52Jak to?
00:24:54Towarzysz!
00:25:00To znaczy, że wyście szli na takiego samego Eksa?
00:25:03Jak my?
00:25:04Tak samo.
00:25:09I wyście tak samo myśleli, że to gestapo?
00:25:19Ale kto wam wybrał taki termin?
00:25:21To mógłby powiedzieć tylko blondyn.
00:25:24Powiedz go przecież sam.
00:25:27Cholera jasna.
00:25:30Nie, nie, nie.
00:25:32Nie, nie, nie!
00:25:34No weźcie przecież.
00:25:35Warszawa jakie miasto?
00:25:36Tyle w nim niemieckich geszertów i przecież Cybulka prowadził ten interes od dwóch lat.
00:25:46No czy to możliwe, żebyśmy w ten sam dzień, o tej samej godzinie...
00:25:49I minucie.
00:25:50No to co?
00:25:51Jak to co?
00:25:52Ktoś nas na siebie napuścił!
00:25:55I to nie tak wprost, bo gdybyśmy o sobie wiedzieli...
00:26:01Ktoś skorzystał z tego, żeśmy byli w innych robotniczych organizacjach.
00:26:06Ktoś, kto miał kontakty z nami z wami.
00:26:09Ktoś, kto sobie na zimną bliksu, że...
00:26:12Nikt się nie cofnie.
00:26:14Ale kto, kto?
00:26:28Cztery zabitych.
00:26:30Jedno okaleczone na zawsze.
00:26:32I ten ktoś.
00:26:34Co?
00:26:37To naszymi własnymi rękami.
00:26:45I nie wykryliście?
00:26:56Może Mirek mógłby dopomóc w tej zagadce.
00:26:59Może Livorwer, może Blondyn.
00:27:02Ale oni przecież nie żyją.
00:27:11Tak.
00:27:12Wasza racja.
00:27:14Ale to nie jest racja na każdy wypadek.
00:27:17O co?
00:27:19Na moje wychodzi obywatelów latów.
00:27:24Jak już człowiek poszedł, to i sekrety zabrał ze sobą.
00:27:28To... to już nic się nie da zrobić.
00:27:31Może on miał jakichś swoich, bliskich.
00:27:34Przecież oni niczego się nie domyślali.
00:27:36Nie wasza sprawa.
00:27:41To znaczy, że możemy się zabierać.
00:27:42No w razie czego, to jeszcze się was wezwie.
00:27:47A... on.
00:27:57Zapakujcie.
00:27:58Płaść.
00:27:59Koszulę.
00:28:00Krawat.
00:28:01Spodnie.
00:28:02Bucy.
00:28:03Płaść.
00:28:04Koszulę.
00:28:05Krawat.
00:28:06Spodnie.
00:28:07Bucy.
00:28:08Krawat.
00:28:09Krawat.
00:28:10Spodnie.
00:28:12Bucy.
00:28:38Zdrailiation.
00:28:59E kolega biletik.
00:29:02Bo my tu specjalnych bileterów nie mamy.
00:29:08Może w tej drugiej?
00:29:10Nie.
00:29:12Co się boisz?
00:29:14Handlujesz.
00:29:16No pokaż, pokaż, może kupię.
00:29:18Coście się tak do mnie przyczepili?
00:29:20No, ty się nie rzucaj.
00:29:22Bilet dawaj. Co jest?
00:29:24No bez biletu.
00:29:26I taka marynarka.
00:29:28Pokaż.
00:29:30Gdzieś kupił?
00:29:32W pociągu.
00:29:34Chodź, pogadamy na stacji.
00:29:42Jażem przecież żartował panie.
00:29:44Znalazłem w pociągu i właśnie chciałem oddać, że może się ktoś znajdzie.
00:29:50To wy panie sobie weźcie, a ja sobie pójdę.
00:29:52Gdzieś znalazł?
00:29:54No w pociągu.
00:29:56Ktoś wysiadł i pewnie zapomniał.
00:30:00Gdzie wysiadł?
00:30:02W Jaworowie.
00:30:04W Jaworowie?
00:30:06Ciekawe.
00:30:08W Jaworowie pośpieszny nie staje.
00:30:12No to może wyskoczył.
00:30:14Ja wiem.
00:30:16Bez marynarki? Pośpiesznego?
00:30:18A jemu co się tak śpieszyło?
00:30:20A gdzie portfel?
00:30:24Nie wiem.
00:30:28Panowie, przecież...
00:30:30Gadaj prawdę.
00:30:32Połącz mnie, Czarnulko, z Jaworowem.
00:30:44Towarzyszu Karbowski!
00:30:46Mamy!
00:30:48Jest wiadomość o człowieku bez twarzy.
00:30:50Jest marynarka.
00:30:52Jak się nazywa?
00:30:54Kto?
00:30:56No ten wasz bez twarzy.
00:30:58A skąd ja mogę wiedzieć?
00:31:00Dokumentów nie było.
00:31:02Nie, ani portfelu, ani dokumentów.
00:31:04Zatrzymali tylko samego chłopaka z marynarką.
00:31:06Gdzie?
00:31:08No w Brzezinie, na stacji.
00:31:10W Brzezinie?
00:31:12No pociąg z Brzeziny będzie dopiero za dwie godziny.
00:31:14A do nas także dwie, to znaczy, że na chłopaka trzeba byłoby czekać do wieczora.
00:31:18Towarzyszu kapitanie, to po co czekać do wieczora?
00:31:22To to prawie po drodze.
00:31:24Zboczymy ze 20 minut i dowiemy się zaraz.
00:31:26No właściwie...
00:31:28Sprawa jest wasza.
00:31:30Tak jest, tylko ja towarzyszu...
00:31:32To wiecie co?
00:31:34Zabierzcie się ze mną,
00:31:36odrzucę was do Brzeziny,
00:31:38odbierzecie sobie chłopaka i wrócicie osobowym o 6.
00:31:40A przy okazji my się czegoś dowiemy.
00:31:42No co, zgoda?
00:31:44To jest się w niebie.
00:31:46Ale przytrę temu lapiduchowi nosa.
00:31:50Komu?
00:31:51A temu sanitariuszowi od doktora Knyszyna.
00:31:53Mówił guzik.
00:31:55Zobaczcie, jak my te guziki będziemy przyszywać.
00:31:59A w ogólności, towarzyszu kapitanie, to...
00:32:01To szkoda, że nas pewnie nie było.
00:32:04Mówiłem wam, co to doktor Knyszyn opowiadał.
00:32:06Jak się to nawzajem wystrzelali.
00:32:08No my byśmy i tamto rozgryźli, no nie?
00:32:13A to ciekawe, wiecie?
00:32:15Myślałem o tej jego historii i coś mi się przypomniało.
00:32:19Ja też kiedyś słyszałem o tym majstrze.
00:32:23Jaki majster?
00:32:25Ta przecież Cibulka to był handlarz, a nie majster.
00:32:28Nie, mówię o tym z warsztatu.
00:32:31Tamten mój też nazywał się Biskupik.
00:32:34Tak, Biskupik.
00:32:37No ale to była trudniejsza historia niż ta Cibulki.
00:32:42Ale wyście ją chyba rozgryźli.
00:32:44Żebyście wiedzieli, nie rozgryzłem.
00:32:47Nie rozgryzłem do dzisiaj.
00:32:49Jak to nie?
00:32:50Ano zwyczajnie, młodszy byłem.
00:32:52To było jeszcze na Lubelszczyźnie.
00:32:54W czterdziestym szóstym.
00:32:56Wtedy myślałem tak, jak wyże rozgryzę.
00:32:59I guzik, jak powiedział sanitariusz.
00:33:03Tak, tak.
00:33:05A teraz sobie jedziemy.
00:33:08Spokój, bezpiecznie.
00:33:10Zle szybko ulatuje z głowy.
00:33:13A wtedy czasy były niedobre.
00:33:17Był chyba lipiec.
00:33:22Może początek sierpnia.
00:33:26Od miesiąca ciągnęliśmy za bandą, którą dowodził malutki.
00:33:35Dowcipne pseudo.
00:33:37Nie żaden wali góra, tylko skromnie malutki.
00:33:40Powiat on z naszych wyplukał.
00:33:43Ocalili tylko ci, co zdążyli do miasta.
00:33:45Albo których do partii przyjmowaliśmy z głowy.
00:33:47Był chyba lipiec.
00:33:49Może początek sierpnia.
00:33:51Od miesiąca ciągnęliśmy za bandą, którą dowodził malutki.
00:33:55Od miesiąca ciągnęliśmy za bandą, którą dowodził malutki.
00:33:59Dowcipne pseudo.
00:34:01Nie żaden wali góra, tylko skromnie malutki.
00:34:04Do partii przyjmowaliśmy tajemnie.
00:34:06A dostać nie mogliśmy go.
00:34:20Właśnie dostaliśmy w ręce bandę jego wspólnika pompiarza.
00:34:24Z ludzi pompiarza nikt nie uszedł.
00:34:28W tej akcji straciliśmy kilku towarzyszy.
00:34:32I wreszcie mieliśmy dzień oddechu.
00:34:36W tej akcji stracili.
00:34:38W tej akcji stracili.
00:34:40W tej akcji stracili.
00:34:42W tej akcji stracili.
00:34:44W tej akcji stracili.
00:34:46W tej akcji stracili.
00:34:48W tej akcji stracili.
00:34:50W tej akcji stracili.
00:34:52W tej akcji stracili.
00:34:54W tej akcji stracili.
00:34:56W tej akcji stracili.
00:34:58W tej akcji stracili.
00:35:00W tej akcji stracili.
00:35:02KONIEC
00:35:32KONIEC
00:35:44Powarzyszu Poruczniku, tarpek pokwalili
00:35:49Znowu malutki
00:35:59Odczep się ode mnie
00:36:02Obywatelu poruczniku, pozwólcie.
00:36:04Tył zwrot.
00:36:05No zrozumiałeś?
00:36:06Czego patrzysz?
00:36:07Portret ze mnie będziesz malował jazda.
00:36:09Do czego chcesz od niego?
00:36:11Do czego na wszystkich wrzęczysz?
00:36:13Mam tylko grubstwa w głowie.
00:36:16No ale sam pomyśl.
00:36:18No nie ma innego sposobu.
00:36:20Przecież malutki nie daje już nawet ludzi chować.
00:36:23Malutki?
00:36:25Ciągle malutki.
00:36:27Dlatego pozwól.
00:36:28Opójdę, że niby ja od rozbitego pompiata.
00:36:29No wszystko o nim wiem.
00:36:31To cała szajka wpadła.
00:36:33Dam nura między kulaków.
00:36:35I niech prowadzą do malutkiego.
00:36:36A tu, tu mi prędzej wyrośnie.
00:36:40Antoni, no ja cię proszę.
00:36:44A wiesz co malutki robi z takimi jak ich wyniucha?
00:36:46Pies go niechal.
00:36:47Ja tego drania dłużej nie ścierpię.
00:36:49Ale szkoda gadać.
00:36:51Antoni.
00:36:52No wybij to sobie z głowy.
00:36:54Poli ci ludzi się naszych.
00:36:56A ty chcesz, żebym miał ciebie z dobrej woli pod nóż.
00:36:58Znaczy odmawiasz.
00:37:00Zabroniam!
00:37:01Czego?
00:37:03A wy kto?
00:37:10Pan Grusikiewicz.
00:37:14Pan Grusikiewicz.
00:37:27Po coście przyszli?
00:37:30Co wam żołnierze zabrali?
00:37:31Kurę, świniaka?
00:37:33Zapłacimy, nie bójcie się.
00:37:34Mnie trudno byłoby co zabrać.
00:37:37No to czego chcecie?
00:37:42Ja chciałbym do partii.
00:37:46Gdzie?
00:37:46No...
00:37:48Do waszej partii.
00:37:50Drugi zwariował.
00:37:52Czego wy wszyscy dziś ode mnie chcecie?
00:37:54Czego?
00:37:55Malutki tylko czeka na takich, rozumiesz?
00:37:57Przyjrzyj się.
00:38:08Oni też byli w partii.
00:38:11Policz.
00:38:13A dla takich jak ty, to malutki ma już groby pokopane.
00:38:16No i co ty na to?
00:38:18Nie straszno?
00:38:24Ja już tak dłużej nie mogę.
00:38:28Biedę mam dość.
00:38:33Budować bym chciał z wami.
00:38:35Pogato.
00:38:41Jasiczka!
00:38:43Jasiczka!
00:38:48Na rozkaz!
00:38:50Zabieraj tego wariata!
00:38:52Do partii go!
00:38:54Tylko prędko!
00:38:56Bo mu się śpieszy!
00:38:59Zajmijcie się nim.
00:39:05Zajmijcie się.
00:39:11A teraz?
00:39:12Puszczysz?
00:39:14Nie idź do jasnej cholery.
00:39:35Obywateli poruczników.
00:39:37Czego?
00:39:39Pozwólcie skarb boskich.
00:39:41Na ochotnika, do bandy.
00:39:47Obywateli poruczników.
00:39:49Czego?
00:39:51Pozwólcie skarb boskich.
00:39:53Na ochotnika, do bandy.
00:40:05No i czego błaznijesz?
00:40:06Słuchaj Antoni.
00:40:07Wytłumacz mi.
00:40:08Spokiego licha.
00:40:09Ten gość zrobił sobie takie kiesze.
00:40:10Nie wygłupiaj się.
00:40:11Gdzieście się zwąchali z jasiczką, co?
00:40:13Puścisz go.
00:40:15Wariaci, co mam z wami robić?
00:40:18Nielichy arsenalich miał ten pompiarz.
00:40:22Wzręczne granaciki.
00:40:24Nie wygłupiaj się.
00:40:26Nie wygłupiaj się.
00:40:27Gdzieście się zwąchali z jasiczką, co?
00:40:29Puścisz go.
00:40:31Wariaci, co mam z wami robić?
00:40:33Nie lichy arsenalich miał ten pompiarz.
00:40:39Wzręczne granaciki.
00:40:41Wzręczne granaciki.
00:40:42I łatwo odbezpieczać.
00:40:43Weźmiesz?
00:40:44Bunkrów rozwijać nie będę.
00:40:45Jeszcze odcisków dostanę.
00:41:07Jeszcze odcisków dostanę.
00:41:12Diary.
00:41:14Giapizado.
00:41:16Unijesz
00:41:22Pyramми
00:41:24Wzręcz
00:41:26...
00:41:34Z absorboważone.
00:41:37Bunkrówka
00:41:38Zostań.
00:41:58A bo co?
00:42:01Nic, but mi się rozwiązał.
00:42:08Pietra masz, co?
00:42:10Ty niby nie.
00:42:13Bo widzisz, jeszcze można wrócić.
00:42:16A jak wejdziesz do wsi, to tak jakbyś wepchał paluchy w młockarni.
00:42:22Diabli wiedzą, czy wrócisz z powrotem.
00:42:24No.
00:42:26Chodźmy.
00:42:38Chodźmy.
00:43:08Chodźmy.
00:43:38Jest ktoś.
00:44:08No jazda kudlaću, jazda.
00:44:38No.
00:44:45Obudź babę, chłopie.
00:44:47Nie widzisz?
00:44:48Wojsko polskie przyszło w gościnę.
00:44:51Pod kuchnią trzeba napalić.
00:44:53Śniadanie niech zrobi.
00:44:54Do zobaczenia.
00:44:55Zdjęcia i montaż
00:45:25Zalepiany to tutaj
00:45:33No
00:45:35Mogę ja odpowiedzieć
00:45:38Pogadaj
00:45:55Tak Panie
00:45:57Górne czy dolne?
00:46:00Dolne Panie
00:46:01No a Wisznicki tu mieszka?
00:46:06Mieszka
00:46:07Jak iść do niego?
00:46:16Drugą do szkoły
00:46:17Wisznickiego dom pierwszy
00:46:19Czas szkoły
00:46:20No a Wzdręgę znacie?
00:46:22Po co to wszystko?
00:46:24Po co?
00:46:25Niech panowie nie udawają
00:46:26Czemu chodzicie krętu?
00:46:28Kiedy można prosto?
00:46:29Ja wiem i wy wiecie
00:46:30Róbcie amen i bez tych pacierzy
00:46:33Co miesiąc musicie sądzić
00:46:35Panowie
00:46:37Panowie
00:46:38I zawsze to samo
00:46:39Od początku
00:46:40A Wisznickiego znasz?
00:46:42Znam
00:46:42A Wzdręgę znasz?
00:46:43Znam
00:46:44A mówili ci co masz pisać?
00:46:46Przecież ja się proszę
00:46:47Wielu możliwych panów
00:46:48Niczego nie wypieram
00:46:49Dałem na referendum
00:46:50Trzy razy tak
00:46:52I już mnie za to sądzili
00:46:53Zapytajcie panowie
00:46:56Tego wojska polskiego
00:46:57Co tu u mnie było?
00:46:58Przecież nie można
00:46:59Dwa razy karać za jedno
00:47:00Nie można!
00:47:05Zresztą
00:47:06Ja świadectwo mam
00:47:08Proszę
00:47:09Proszę bardzo
00:47:10Ja pokażę
00:47:11Ja pokażę
00:47:12Pokażę
00:47:14Ja pokażę
00:47:15Ach
00:47:17Już tu byli
00:47:26Sędziowie przed wami
00:47:27Szybciej się widać dowiedzieli
00:47:29To?
00:47:31Sami panowie widzą
00:47:32Paciarka nie dali
00:47:33Ale tu
00:47:34Tu
00:47:34Zaświadczenie jest
00:47:36Ale kto?
00:47:40Wojsko pana komendanta
00:47:42Samalutkiego
00:47:42Prawą ręką wrzucałeś kartkę
00:47:46No tam jest się pan komendant
00:47:47A no prawo mówię
00:47:49No to kładź na pieńku
00:47:51Prawdę mówię
00:47:53Świadczej się
00:47:54Panem Bogiem
00:47:56Do lekarza bez tego trzeba gniję
00:48:00Przecież gang rani
00:48:01Chodźmy już później
00:48:11Panie
00:48:17Przecież cię chłopi jak i ja
00:48:22Ręce macie spracowane
00:48:24Po co chodzicie?
00:48:25Przed malutkim potrafię
00:48:49Ale to przecież nasz
00:48:50Wypadasz z roli?
00:48:52Chciałbym mieć takie nerwy jak ty
00:48:53No chodźmy teraz do Wiśnickiego
00:48:56Chodźmy teraz do Wiśnickiego
00:48:56Chodźmy teraz do Wiśnickiego
00:48:58KONIEC
00:49:28No, Bimberko to nam Wiśnicki nie pożałował.
00:49:34Słaby, ale z miodem.
00:49:39No bydlo się pokaleczy.
00:49:41A niech mu wszystko diabli wezmą.
00:49:44Kulak parszyły.
00:49:47A jak długo jeszcze będzie nas tu trzymał?
00:49:51O noc już.
00:49:54Nerwowy jesteś.
00:49:56Żryc dał.
00:49:57A gadać z nami mu się nie śpiesz.
00:50:01Ostrożny.
00:50:09Ty.
00:50:11A może nas rozgryźli?
00:50:18No braciszko.
00:50:20To rozwalą nas jeszcze dzisiaj.
00:50:27Panowie, chodźcie na kolację.
00:50:37To zaczęłam.
00:50:41KONIEC
00:50:43Zdjęcia i montaż
00:51:13Zdjęcia i montaż
00:51:43Zdjęcia i montaż
00:52:13Zdjęcia i montaż
00:52:43Zdjęcia i montaż
00:53:13Zdjęcia i montaż
00:53:43Zdjęcia i montaż
00:54:13Zdjęcia i montaż
00:54:43Zdjęcia i montaż
00:55:13Zdjęcia i montaż
00:55:43Zdjęcia i montaż
00:56:13Zdjęcia i montaż
00:56:43Zdjęcia i montaż
00:57:13Zdjęcia i montaż
00:57:43Zdjęcia i montaż
00:58:13Zdjęcia i montaż
00:58:43Zdjęcia i montaż
00:59:13Zdjęcia i montaż
00:59:42Zdjęcia i montaż
01:00:12Zdjęcia i montaż
01:00:42Zdjęcia i montaż
01:01:12Zdjęcia i montaż
01:01:42Zdjęcia i montaż
01:02:12Zdjęcia i montaż
01:02:42Szczupaki
01:03:12Zdjęcia i montaż
01:03:42Zdjęcia i montaż
01:04:12Zdjęcia i montaż
01:05:12Zdjęcia i montaż
01:05:42Zdjęcia i montaż
01:06:12Zdjęcia i montaż
01:06:42Zdjęcia i montaż
01:06:44Zdjęcia i montaż
01:07:44Zdjęcia i montaż
01:08:16Zdjęcia i montaż
01:08:46Zdjęcia i montaż
01:09:16Zdjęcia i montaż
01:09:18Zdjęcia i montaż
01:09:46Zdjęcia i montaż
01:10:18Zdjęcia i montaż
01:10:20Zdjęcia i montaż
01:10:22Zdjęcia i montaż
01:10:24Zdjęcia i montaż
01:10:26Zdjęcia i montaż
01:10:28Zdjęcia i montaż
01:10:30Zdjęcia i montaż
01:10:31Zdjęcia i montaż
01:10:34Żebym nie szedł do pracy!
01:10:48Puszczajcie! Ludzie!
01:10:50Nie by się spokojali!
01:11:04Te 삼y mi
01:11:21Puszcz tekraruje!
01:11:23Puszcz neighbourhood
01:11:26W ci, w szlouchenie
01:11:27Młydzy
01:11:32KONIEC
01:12:02KONIEC
01:12:32KONIEC
01:13:02KONIEC
01:13:32KONIEC
01:14:02KONIEC
01:14:32KONIEC
01:14:43KONIEC
01:14:43Do tego pioruna przyleciałeś tu do mnie
01:14:45To ja jestem w drużynie ratowniczej
01:14:47Czego chcesz
01:14:48GONIĄ mnie
01:14:49Lidia
01:14:51Pewnie widzieli mnie w szybie wentylacyjnym
01:14:52Z tymi ludźmi co ich pan Stanisław kazał sprowadzić
01:14:55ZAMKNI PYSK
01:14:56Chcesz mię wkopać
01:14:58Wrywaj stąd już
01:14:59No wpierw muszę się zobaczyć z panem Stanisławem
01:15:02Teraz nie można
01:15:02Dlaczego?
01:15:04No...
01:15:10Mówisz, mają cię na oku?
01:15:12To gonili mnie przed.
01:15:14Bądź za godzinę utekli.
01:15:16Pomyślimy.
01:15:17A pan Stanisław?
01:15:18Będzie i pan Stanisław.
01:15:19Na pewno?
01:15:20Za godzinę.
01:15:21Wrywaj!
01:15:32Wydnicka
01:16:02A czy ja winien, że jestem chory?
01:16:18Jedną głębszą.
01:16:20Przez to nie chcą mnie wpuścić.
01:16:23A kiedy już człowiek ma zdechnąć,
01:16:25bo ja by zdychać na dole.
01:16:29Pięćdziesiątkę poproszę i ślika.
01:16:31Pięćdziesiątkę poproszę.
01:16:33Tak ich lubię.
01:16:35Napijmy się.
01:16:37Tylko bumeran może zostać przy życiu.
01:16:41Tak ich lubię.
01:16:43Głupicie, ojciec.
01:16:45Zalaliście te pałę.
01:16:47Ty, głupi szmarku.
01:16:49Ja mogę drugie tyle.
01:16:51Chodź, napij się z nami.
01:16:53No chodź, jak cię proszę.
01:16:55Kto przodował, ten zdycha na dole.
01:16:59Kto piaki żyją?
01:17:01Chodź!
01:17:03Chodź!
01:17:05Chodź!
01:17:07Chodź!
01:17:09Chodź!
01:17:11Chodź!
01:17:13Chodź!
01:17:15Chodź!
01:17:17Chodź!
01:17:19Chodź!
01:17:21Chodź!
01:17:22Pan Stanisławie?
01:17:32Co się z tobą?
01:17:39Chłopaczku, złodziutki mój, idź z tą, nie wchodź do środka.
01:17:42Dlaczego?
01:17:44Coś ty im zrobił. Coś ty zrobił mojemu bratu i Kubasowi.
01:17:48Ja im?
01:17:49Tak mówili. Ja czuję coś niedobrego. Nic nie wiem. Ja nigdy nic nie wiem.
01:17:56Czy mnie kiedy kto co mówi? Czy ty sam kiedy mi co mówisz?
01:18:01Posłuchaj mnie, nie wchodź. Tam jest Kubas i mój brat.
01:18:04Puścisz mnie w końcu, czy nie?
01:18:05Ale uważaj. I trzymaj się bliżej tych żelaznych drzwi. Otwórz je wam.
01:18:10Dobra.
01:18:14Obiecaj mi, gdyby co, będę czekać pod dworcem.
01:18:19A gdzie pan Stanisław?
01:18:31No co, będziemy tak gadać na stojąco.
01:18:34Siadaj z nami.
01:18:39Siadaj.
01:18:40Pan Stanisław przyjdzie jak będzie trzeba.
01:18:42Już trzeba, panie Kuba.
01:18:44Siądź z nami.
01:18:46Wypij spokojnie.
01:18:48Pogadamy.
01:18:50O.
01:18:53To później.
01:18:55Dlaczego później?
01:18:56Wypij zawsze można.
01:18:57Widzisz, musimy poważnie.
01:19:05Tak się stało.
01:19:07Złożyło się.
01:19:09Znaczy, że...
01:19:11Trzeba, żebyś wjechał gdzieś w inne okolice.
01:19:16Może na wieś.
01:19:18No, musisz to wyrywać.
01:19:20Jak to?
01:19:22Teraz?
01:19:23Teraz, kiedy o mnie mówią, że...
01:19:25Że ja podpaliłem kopalnię?
01:19:28Jakbym uciekł, każdy powie...
01:19:30Podpalił i uciekł.
01:19:32Nie.
01:19:33To to nie.
01:19:40No, przecież tutaj zostać nie możesz.
01:19:43Sam chyba rozumiesz.
01:19:44No i co ja mam z tym wszystkim?
01:19:45Nic.
01:19:46A kto wprowadził ludzi do szubu wentylacyjnego?
01:19:49Jak to kto?
01:19:49No.
01:19:50No ja.
01:19:51Sami wiecie kto.
01:19:52A jak myślisz, co ci ludzie tam robili?
01:19:55Coście?
01:19:56Panie Kubas, przecież oni chcieli tylko obejrzeć, odrysować.
01:20:00No pan Stanisław mówił.
01:20:01No a ktoś drugi pewnie się przyplątał i podpalił.
01:20:04A pożar gdzie się zaczął?
01:20:07Od szybu wentylacyjnego.
01:20:09Tak?
01:20:09A wy to bzdura.
01:20:11Bzdura?
01:20:11A może to oni coś podłożyli,
01:20:15żeby potem zaczęło się palić.
01:20:18Jakże to?
01:20:20Panie Kubas, mnie ich pan Stanisław polecił.
01:20:23Jak długo będziemy tak gadać?
01:20:25Ja ci mówię tak jak jest.
01:20:27Uciekaj.
01:20:28Bo to oni podłożyli ogień.
01:20:29Tylko, że ich żaden pieron nie znajdzie.
01:20:31A ciebie złapią.
01:20:33A pana Stanisława nie waż się szukać.
01:20:38A.
01:20:41Teraz rozumiem.
01:20:42Już wiem, czemu, żeście pana Stanisława nie sprowadzili.
01:20:46Boicie się, że mu powiem.
01:20:47To wszystko wasza robota.
01:20:49Ludzi chcecie mordować.
01:20:50Ale pan Stanisław jeszcze dzisiaj się dowie.
01:20:53Już on was urządzi.
01:20:54Wypij no i zacznie mówić na serio.
01:20:55Znaczy ty myśli, że on nic nie wie.
01:20:56Ja go nie rusz, słyszysz?
01:20:58Z błota mnie wyjął.
01:20:59Na ludzi wyprowadził.
01:21:00Możecie sobie chlapać co chcecie.
01:21:02A ja nie wierzę.
01:21:03Nie wierzę.
01:21:04Zamknij pysk.
01:21:05Jemu wierzę, nie wam.
01:21:06I znaczy się, nie wyjedziesz.
01:21:12Nie wyjadę.
01:21:14Zamknąć cię.
01:21:16Sam siedzieć nie będę.
01:21:18Tylko z wami.
01:21:36Co wy?
01:21:38Przeci?
01:21:39Nie.
01:21:40Nie.
01:22:06Musimy lecić do pana Stanisław.
01:22:10KONIEC
01:22:39Mamusie nie ma.
01:22:43A babcia gdzie?
01:22:45Wszyscy podkopają, na tatusia czekają.
01:22:54Do pana wyciągnęli?
01:23:01A gdzie pan Stanisław?
01:23:03Telefon był. Wyszek niedawno.
01:23:05Dokąd?
01:23:09KONIEC
01:23:13KONIEC
01:23:15KONIEC
01:23:19KONIEC
01:23:23KONIEC
01:23:27KONIEC
01:23:29KONIEC
01:23:33KONIEC
01:23:35KONIEC
01:23:37KONIEC
01:23:39KONIEC
01:23:41KONIEC
01:23:43KONIEC
01:23:45KONIEC
01:23:47KONIEC
01:23:49KONIEC
01:23:51KONIEC
01:23:53KONIEC
01:23:55KONIEC
01:23:57KONIEC
01:23:59KONIEC
01:24:01KONIEC
01:24:03KONIEC
01:24:05KONIEC
01:24:07KONIEC
01:24:09KONIEC
01:24:11KONIEC
01:24:13KONIEC
01:24:15KONIEC
01:24:17KONIEC
01:24:19KONIEC
01:24:21KONIEC
01:24:23KONIEC
01:24:25KONIEC
01:24:27KONIEC
01:24:29KONIEC
01:24:31KONIEC
01:24:33Ale ja muszę się z nim zobaczyć.
01:24:38Czekaj!
01:24:44Uważaj na siebie!
01:25:03KONIEC
01:25:33Mikuła. A ty co tu?
01:26:00Ja do pana, panie Stanisławie.
01:26:02Zaczekaj. Wyjdziemy.
01:26:15Co się stało?
01:26:16Opalnia się pali.
01:26:17Pali się? No to co?
01:26:18Ale przecież ją podpalili ci!
01:26:20Kto?
01:26:25No ci coś pan kazał, żebym sprowadził na dół.
01:26:28Coś ty! Kuchnij!
01:26:29Panie Stanisławie!
01:26:31Przecież brat Tekli i Kubas mi mówi.
01:26:33Cholera jasna.
01:26:35Kubas ci o tym powiedział?
01:26:36Tak, mówili, że muszę uciekać.
01:26:38Bo tamtych, co podłożyli ogień w chodniku wentylacyjnym, mnie złapią.
01:26:43Nic mi o tym nie powiedzieli.
01:26:45Swocz.
01:26:46Jak to?
01:26:47To wyście się z nimi widzieli?
01:26:49Co?
01:26:51Skądże, skądże miałbym się z nimi widzieć?
01:26:54Co?
01:26:55A dzisiaj?
01:26:56A dzisiaj, panie Stanisławie!
01:26:57Cicho!
01:26:58Nie krzycz tak.
01:26:59Tydzień już ich nie widziałem.
01:27:01Jak to?
01:27:02Przecież byliście dzisiaj u mnie.
01:27:03Gadaliście z bratem Tekli i Kubasem.
01:27:05Potem w taksówce.
01:27:06Co skrywacie przede mi?
01:27:07Wytłumaczę ci potem.
01:27:09Nie!
01:27:10Teraz!
01:27:11Gadajcie teraz!
01:27:12Muszę wiedzieć wszystko!
01:27:13Mnie gonią, że to ja podpaliłem kopalnię, a wy wiecie, że to nieprawda!
01:27:17Proszę się trzepiać!
01:27:18Nie!
01:27:19Ja tak was nie puszczę!
01:27:20Musicie zaświadczyć, że to nieprawda!
01:27:22Nie widzicie!
01:27:23Nie!
01:27:24Nie!
01:27:25Nie!
01:27:43Nie!
01:27:44Nie!
01:27:45Nie!
01:27:46Nie!
01:27:47Nie!
01:27:48Nie!
01:27:49Nie!
01:27:50Nie!
01:27:51Nie!
01:27:52Nie!
01:27:53Nie!
01:27:54Nie!
01:27:55Nie!
01:27:56Nie!
01:27:57Nie!
01:27:58Nie!
01:27:59Nie!
01:28:00Nie!
01:28:01Nie!
01:28:02Nie!
01:28:03Nie!
01:28:04Nie!
01:28:05Nie!
01:28:06Nie!
01:28:07Nie!
01:28:08Nie!
01:28:09Nie!
01:28:10Nie!
01:28:11Nie!
01:28:12Nie!
01:28:13KONIEC
01:28:43KONIEC
01:29:13KONIEC
01:29:43KONIEC
Be the first to comment