Ponad 1,5 miesiąca temu otrzymałam od firmy ofertę z możliwością
przetestowania kosmetyków
trychologicznych polskiej marki Bionigree i
dzisiaj w skrócie omówię każdy z nich. Jednocześnie będzie to wstęp do
recenzji, które pojawią się za jakiś czas na moim blogu.
Firma pewnie już
większości dobrze znana/opatrzona ;) ale oferta była bardzo kusząca, a kontakt
z przedstawicielem firmy tak sympatyczny, że wpadłam w tę sieć i ja :D A tak
całkiem poważnie, produkty mnie zaciekawiły i z racji, że miałam już do
czynienia z serią Tricho Bandi, to pomyślałam - dlaczego nie, może wyniknie z
tego coś dobrego :) Od razu też dodam, że traktuję cały pakiet Bionigree jako
kurację wspomagającą. Od wielu lat choruję na łuszczycę, jednak od naprawdę
długiego okresu udało mi się odstawić leki i pożegnać zmiany łuszczycowe na
skórze głowy. Żałuję, że kilka lat temu nie trafiłam na taką grupę produktów,
być może uratowałabym swoje włosy przed spustoszeniem jakie poczynił szampon
leczniczy zalecony przez dermatologa. Ale do rzeczy ;)